Dziwne czasy, nowe czasy…

 

Już ósmy tydzień siedzenia w hołmofisie i kolejne doświadczenia z tego, zupełnie nowego, czasu kłębią mi się a głowie.

Każdy nowy czas, kieruje się nowymi zasadami i wnioskami.

W tym wpisie chcę podzielić się moimi przemyśleniami, które nasuwają mi się każdego dnia, kiedy obserwuję świat za oknem.

Zatem:

  1. Nie jestem specjalistką od zarządzania pandemią ani koronawirusem. Dlatego też nie stawiam się w roli mentora czy konsultanta w tej materii. Dlaczego? Bo uważam, że nie można być specjalistą od tego, czego się wcześniej nie doświadczyło na własnej skórze.
  2. Przez 22 lata prowadzenia biznesu moje wszelkie doświadczenia związane z kryzysami w biznesie były niczym w porównaniu do tego, co jest teraz. Dlatego, kiedy patrzę na nasze firmowe procedury na czas kryzysu, uśmiecham się cierpko. Nic nie działa.
  3. Boję się jak większość i wiem, że dawanie rad z pozycji strachu nie jest ok. Co więcej, sama już nie wiem, co jest prawdą, a co fikcją medialną. Więc przyglądam się uważnie.
  4. Jestem zmęczona przekazem sprzedażowym. Ja też potrzebuję zarabiać, ale na pewno nie na tej sytuacji. Mnogość przekazów mnie dobija, a wokół sami specjaliści od pracy zdalnej. Kto jest nim naprawdę? Chciałabym wiedzieć…
  5. Nie jestem wróżką, czarodziejem ani przewidywaniem przyszłości i nie umiem zakląć rzeczywistości i obiecać, kiedy to się skończy? Słyszałam już wersje o: po Majówce, wakacjach, w październiku, a także z końcem obecnego roku. Hm…, każdy ma jakąś swoją :-)

A skończy się, jak tylko uspokoimy głowy, przynajmniej dla nas.

 

Dlatego, każdego dnia działam, testując, co się sprawdziło i co widzę?

  1. Zarządzanie kryzysem to nie jest długofalowy plan, tylko codzienna praca. Ufam tutaj swojej intuicji i poruszam się wolniej, niż zwykle.
  2. Nie lubię agresywnego marketingu, kiedy wciska mi się szkolenia, webinaria, lajwy, czy wysyła maile z hasłem: kup teraz, czyli tak zwany „marketing na koronowirusa” plus tagowanie #koronawirus…nie lubię. Co nie oznacza, że my teraz nie sprzedajemy. Sprzedajemy-tylko zupełnie inaczej.
  3. Chcę teraz wspierać naszych klientów, dawać im wartość, pomagać, edukować, a nie radzić im, co robić w tej sytuacji, bo nie wiem co robić? Więc teraz zamierzamy się szczególnie zaopiekować naszymi klientami. I to robimy od pierwszego dnia pandemii.
  4. Widzę, że każdy ma swoje strategie na radzenie sobie ze strachem, niektórzy mają kierunek na pełną kontrolę, inni na perfekcyjny plan, u pozostałych szaleją emocje, uczucia. I tak jest dobrze! To ok, jakkolwiek nam nie radzą specjaliści.

Myślę, że to jest czas na to, aby schować swoje EGO. Zająć się rzeczami, na które nigdy nie było czasu.

Zasadzić bratki, przeczytać książkę, pobyć z kimś, kto jest nam najbliższy.

A TO COŚ, w końcu się skończy i najważniejsze, aby móc sobie wówczas popatrzeć w oczy i utrzymać dobre samopoczucie. :-)

Dlatego analizuję każde swoje działanie i każdą podjętą decyzję, wszak… sumienie nie działa wstecz…

Dbajcie o siebie :-)