Najsilniejszym medium do kreowania marki osobistej oraz swojej firmy jest w dzisiejszych czasach internet. Ludzie prześcigają się w sposobach prezentowania swojej osoby oraz biznesu. Zatrudniają firmy, aby wykreowały postać lub przedsiębiorstwo, które… nie istnieją w rzeczywistości. Jak to zrobić, aby nie zabić swojego biznesu wizerunkiem, który ma nie wiele wspólnego z prawdą? – przeczytaj cały wywiad, aby się dowiedzieć.

Dr Ewa Hartman i Anna Urbańska

Dr Ewa Hartman

Kierowniczka studiów podyplomowych „Neuro-przywódzwto” na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Doktor Szkoły Biznesu Bournemouth University (Wielka Brytania). Zawodowo wspiera w budowaniu wiarygodnych marek osobistych i uczy jak o nich mówić. Jest mentorem w Szkole Trenerów Rozwoju Osobistego we Wrocławiu, blogerką portalu InnPoland i autorka licznych publikacji w magazynach Law Business Quality i Les Nouvelles Esthetiques.

Anna Urbańska

Trener biznesu od 20 lat. Wykładowca kilkunastu przedmiotów na 5 uczelniach wyższych (studia podyplomowe), w tym Uczelnia Łazarskiego w Warszawie. Jest Master Trenerem Structogramu oraz osobą, która sprowadziła ten system ze Szwajcarii do Polski w 2011 roku. Jest jedyną osobą, która udziela certyfikacji dla trenerów Structogram.

Ewa Hartman: Aniu, kiedy przeprowadzam moich klientów przez proces budowania marki osobistej zawsze powtarzam, że mają bazować na sobie, że marka osobista to nie jest kreacja, i bez fundamentów nie da się budować. Zdarzają się osoby, które odrzucają takie podejście, uważają, że marketing ‚załatwi’ wszystko. Co o tym sądzisz, czy naprawdę bazowanie na sobie, wyjście od siebie to przeżytek?

Anna Urbańska: Przeżytek? No cóż, w dzisiejszych czasach chcemy mieć wszystko szybko, łatwo, najlepiej na zawołanie. Ludzie otwierają biznesy, chcą zarabiać dużo pieniędzy, mieć rezultaty. I to wszystko natychmiast. A budowanie marki to proces. Potrzeba czasu i prawdy aby marka osobista była stabilna.

Ciągle spotykam ludzi, którzy są jak wydmuszki.

Udają innych, kreują się, a potem się dziwią, że nie mają rezultatów, albo, że biznes im nie idzie… Ja jestem przekonana, że jeżeli nie ma silnych podstaw, mocnego fundamentu, to na nic zda się marketing. Dla mnie sensem jest bycie sobą, bycie spójnym i autentycznym. To podstawa budowana marki, która przetrwa.

Ewa Hartman: Też tak uważam. Do własnej marki nie idzie się tą drogą, co inni, trzeba określić własny szlak. Zawsze przestrzegam by nie eskalować swojego obrazu w internecie, bo rzeczywistość go zweryfikuje.

Kuszące jest przedstawienie siebie jako człowieka absolutnego sukcesu, człowieka ‘ponad to’, najlepiej, najładniej, najmądrzej…

I tak jak pozłacany pierścionek zaczyna matowieć i się przecierać, tak nałożona maska z czasem zacznie się kruszyć i odsłaniać to, co przykryła. Kolejnym z wielu elementów marki jest stawanie się lepszą wersją siebie, rozumiana jako wzmacnianie naszego potencjału i naszych predyspozycji przy jednoczesnym zrozumieniu i zarządzaniu słabościami. Ja widzę ogromne zastosowanie neuronauki w tym obszarze, a jakie jest Twoje zdanie?

Anna Urbańska: Dla mnie neuronauka to początek nowej drogi w edukacji. Najnowsze badania nad ludzkim mózgiem szeroko otwierają nam oczy. Dowiadujemy się coraz więcej na swój temat. Możemy dziś poznać swój potencjał, który tkwi w mózgu. Rozumiemy jacy jesteśmy, co jest naszą siłą i jakie są nasze deficyty.

Nie po to, aby całe życie się naprawiać, ale po to, by mieć świadomość siebie.

Kiedy znasz swoje słabe strony potrafisz nimi zarządzać, wpływać na nie. Możesz otaczać się ludźmi, którzy uzupełniają twoje deficyty i korzystać ze swoich naturalnych predyspozycji, aby osiągać swoje rezultaty. Jeśli znasz siebie, swoją biostrukturę masz samoświadomość. Samoświadomość daje władzę. Nad sobą przede wszystkim.

Ewa Hartman: Aniu, mówisz o biostrukutrze – jak należy rozumieć to pojęcie?

Anna Urbańska: Analiza biostrukturalna to inaczej nasz STRUCTOGRAM. Ok, brzmi mało jasno! Sama nazwa „Structogram” jest w zasadzie nazwą handlową, a tak naprawdę temat ten dotyczy genetyki naszego mózgu, czyli tego, co „mamy na stałe”. Każdy z nas ma swoje własne uwarunkowanie genetyczne mózgu.  Nasz mózg składa się z trzech głównych części: pnia mózgu, międzymózgowia i kresomózgowia. W analizie biostrukturalnej, czyli w Structogramie, każdej z tych części przyporządkowany jest inny kolor, dla ułatwienia.

Pień mózgu oznaczony jest kolorem zielonym, więc o osobach z najsilniej rozwiniętym pniem mózgu mówimy, że mają „dominantę zieloną”, osoby z najbardziej rozwiniętym międzymózgowiem określane są jako te, z „dominantą czerwoną”, a ci z najsilniej rozwiniętą najnowszą częścią mózgu, czyli tzw. kresomózgowiem, to osoby z „dominantą niebieską”.

Zielona część mózgu odpowiada za przywiązanie do przeszłości, potrzebę doświadczania oraz za rozwiniętą intuicję i relacje z ludźmi. Część czerwona – to energia, emocje, bycie „tu i teraz”, duża pewność siebie i spontaniczność. Zaś niebieska część mózgu związana jest z planowaniem przyszłości, zorganizowaniem, umiejętnością logicznego tłumaczenia zjawisk, symboliką i myśleniem abstrakcyjnym.

Ewa Hartman: Mnie bardzo zależy, by obraz moich klientów był spójny tak online jak i offline.

Nie chcę, i przed tym przestrzegam, by eskalowali to, co prezentują w internecie w sposób niemożliwy do obronienia w rzeczywistości. Jak znajomość biostruktury własnej i umiejętność rozpoznania biostruktury innych pomoże nam zachować tę spójność, a jednocześnie komunikować siebie tak by być zrozumianym i zapamiętanym?

Anna Urbańska: Dla mnie to właśnie spójność jest naczelnym kryterium wizerunku danej osoby. Dotyczy to również codziennych działań. Dziś na rynku jest zasyp podobnych rzeczy. Plastikowych postaw, ofert, blogów i czego sobie jeszcze życzysz.

Moim zdaniem wyróżnikiem dla Twojego klienta będzie właśnie ta autentyczność. To, co w internecie, to w rzeczywistości.

Czasem są piękne strony www, wyjątkowe informacje w mediach społecznościowych a potem poznajesz człowieka i widzisz, że to kompletny brak spójności. Kreowanie, zamiast odkrywania. Zresztą jest jeszcze wiele innych pól wykorzystania tego tematu w swoich działaniach.

Jeżeli spojrzeć na analizę biostrukturalną typowo biznesowo, to po pierwsze: jeśli wiem w procesie rekrutacji, kogo szukam, to dzięki tej analizie jestem stanie świetnie dopasować człowieka do danego stanowiska, bo on ma te naturalne swoje predyspozycje. To nie oznacza, że któraś z biostruktur jest lepsza, czy gorsza.

Ale jeśli przykładowo szukam kogoś, kto szybko nawiązuje kontakty, łatwo sobie radzi z drugim człowiekiem, jest rozmowny i empatyczny, to wtedy szukam osoby o najsilniej rozwiniętym pniu mózgu i skupiam się w procesie rekrutacji dokładnie na takiej osobie.  Po drugie: kiedy już zarządzam zespołem i znam biostrukturę członków mojego zespołu, jestem w stanie bardzo trafnie dobrać zadania dla nich.

Szykujemy serię materiałów na temat tego, jak wykorzystać naturalne predyspozycje swojego mózgu. Jeśli chcesz dostać o nich powiadomienie, to koniecznie zapisz się poniżej. Wierz mi, to będzie naprawdę mocna rzecz :)

U mnie w firmie jedna z dziewczyn robiła analizy ewaluacyjne po szkoleniach w Excelu…

… a druga kontaktowała się z klientami i obie nie przepadały za tym, co robią. Kiedy się wymieniły zadaniami, okazało się, że każda „pływa jak ryba w wodzie”. Menedżer znając biostrukturę swojego zespołu wie, komu i jakie przyporządkować zadania i jaką rolę im nadać. Co więcej, w sprzedaży jesteśmy w stanie odczytywać biostrukturę naszych klientów i dostarczać im takich argumentów, które do nich trafiają.

To dotyczyło biznesu ale Structogram ma też ogromne znaczenie w życiu codziennym. Zaczynasz lepiej zrozumieć swojego, męża, żonę, partnera, partnerkę, rodzica, a także swoje dziecko. To jest kluczowe, jeśli rozumiesz, że dziecko nie robi czegoś przeciwko Tobie, tylko po prostu jest tak skonstruowane.  I albo będziesz je „łamać” całe życie dostosowując do swoich oczekiwań, albo pozwolisz mu być tym, kim chce, po to, aby po prostu mogło się rozwijać.

Ewa Hartman: Na koniec powiedz co jest Twoim zdaniem bardziej wartościowe – poznanie siebie czy poznanie drugiego człowieka? Co ułatwi nam realizację celów i życie takim życiem jakiego pragniemy…

Anna Urbańska: Moim zdaniem warto zacząć od poznania siebie. Od świadomości tego, co nami kieruje, dlaczego takie, a nie inne decyzje podejmujemy. Wówczas łatwiej jest poznawać innych. Ich biostruktury, zachowania, przekonania. Zaczynamy bardziej rozumieć drugiego człowieka. A to prowadzi do realizacji celów i budowania takiego życia, które nas satysfakcjonuje.

Szykujemy serię materiałów na temat tego, jak wykorzystać naturalne predyspozycje swojego mózgu. Jeśli chcesz dostać o nich powiadomienie, to koniecznie zapisz się poniżej. Wierz mi, to będzie naprawdę mocna rzecz :)