Jest niedzielny poranek.
Warszawa.
Obce łóżko, prysznic, kubek…
I chwila dla siebie, po wczorajszym i przed jutrzejszym trójkolorowym warsztatem.

Pada i szaro

Czuję jesień i delikatny spadek mocy.
Ale to pewnie nie wina jesieni, tylko tego, że ostatnio zapominam o tym, co mnie relaksuje i daje radochę.

Czas na zmianę

Zatem niniejszym stworzyłam dla siebie samej, a może i ku Twojej inspiracji, listę rzeczy, które mnie uszczęśliwiają.
Od dziś to będzie moja checklista, do której zaglądnę, jak tylko poczuję spadek mocy!
Co więcej – zastosuję któryś z punktów :)

No to jazda:

1. Sen. Uwielbiam i potrzebuję. Ze zdumieniem czytam artykuły różnych rozwojowych guru, żeby wstawać wcześniej, bo tylko wtedy osiągniesz sukces. Żeby spać po 4-5 godzin i działać. Mnie się nie sprawdza. Potrzebuję dużo snu. Lubię kłaść się wcześnie i spać, aby obudzić się bez budzika. Cóż, pewnie sukces mi nie pisany :)

2. Woda. Kocham pławić się w wannie. Najchętniej w magnezie, który mnie relaksuje i uspokaja. Uwielbiam, kiedy gorąca woda leje się pod prysznicem na moją głowę. Wtedy, paradoksalnie, przychodzą mi do głowy genialne pomysły i wychodząc z łazienki, wołam: „Kochanie, mam pomysł” :)

3. Książka. Pamiętam, kiedy miałam jakieś 10 lat, na wczasach z rodzicami, za zbyt późny powrót dostałam karę. Miałam następnego dnia przez godzinę czytać książkę. I tak się zaczęło. Nie wiedziałam, że to tak wciąga. Że tak uzależnia. Ku zdziwieniu Mamy, czytałam 3 godziny i nie chciałam przestać. Od wtedy, książki to moja pasja. Kocham je i celebruję czas, który z nimi spędzam.

4. Kot. Koty kocham miłością bezgraniczną. Uspakajają mnie, dają dystans i perspektywę. Mruczą, kiedy trzeba i robią to, na co mają ochotę. Tego im zazdroszczę i jednocześnie uczę się od nich każdego dnia. Ale to temat na osobny projekt, który już wkrótce zobaczy światło dzienne.

5. Buty. Lubię je oglądać, kupować i mieć. Mówią, że każdy ma jakiegoś bzika. Moim jest słabość do butów. Jak tylko rozdam te, których już nie potrzebuję, ich miejsce zajmują kolejne. Taka karma :)

6. Nicnierobienie. Kocham stan, w którym siadam w ogrodzie, albo gapię się jak chwilę temu w okno i o nic mi nie chodzi. Brak myślenia, analizowania, czegokolwiek. Tylko gapienie się. A jak jeszcze mnie słońce dotyka, to już pełnia radości.

7. Celebrowanie życia. Inni ludzie. Bycie z nimi. Przyjaciele, pyszne jedzenie, mocne w smaku wino i czas, w którym nic nie muszę, nie powinnam i jest absolutnie bez planu. Dlatego też, podczas naszych urlopów nienawidzę planowania czegokolwiek. Nie jeździmy na wycieczki, ustalone zwiedzania i wszystkie te rzeczy na czas. Nie chcę musieć nosić zegarka, myśleć, czy już gdzieś biec, ktoś czeka. Kocham ten luz, który daje taki czas, kiedy dzień nie jest zaplanowany i może po prostu płynąć…

8. Pisanie. Jak tylko przyjdzie chwila, kiedy zrealizujemy pewien swój cel, będę siedziała w słońcu, z kubkiem zielonej herbaty i będę pisać. Mam w głowie tyle pomysłów w tej materii, projektów, które chcę zrealizować i rzeczy, którymi chcę się podzielić. W tej sekundzie to właśnie pisanie, też mnie uszczęśliwia. :)

No to jest!

Cieszy mnie ta moja lista.
Już wiem, że będzie ze mną każdego dnia.
I będę ją uzupełniać.
I częściej stosować zawarte w niej punkty, a nie tylko o tym gadać.

Bo jak mawia mój przyjaciel Michał:

„Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, to musisz coś zmieniać w swoim życiu”.

Zatem teraz czas na pogapienie się na drzewa.

A jak Twoja lista? :)